Stare zabobony, przesądy, wróżby

Zabobony, przesądy, wróżby to we współczesnej Polsce, a także we współczesnym świecie wcale nie przeszłość.

W dwudziestym pierwszym wieku zabobony mają się całkiem dobrze. Kościół Katolicki bije na alarm, ale sam jest sobie winien, gdyż od początku swego istnienia pozwalał na mariaż pogaństwa z chrześcijaństwem no i mamy tego efekty w postaci neopogańskiego społeczeństwa.

Czy w Polsce czarami i wróżbami zajmuje się duża cześć społeczeństwa?

Wygląda na to, że tak. Internetowe wróżki, esemesowe horoskopy są bardzo popularne.

A jakie przesądy i zabobony obecne są na co dzień w życiu Polaków?

Pierwszy przykład – czarny kot przebiegający drogę. By nie stało się nieszczęście należy ponoć cofnąć się o trzy kroki i obrócić przez lewe ramię spluwając. Następny przykład – piątek trzynastego – wedle polskiego przesądu to najbardziej pechowy dzień jaki może się zdarzyć. Niektórzy by zmniejszyć ryzyko nieszczęścia i niepowodzenia w tym dniu nie podejmują żadnych ważnych decyzji, nie kupują drogich rzeczy, nie wybierają się w podróż, a ekstremiści nie wychodzą z domu! Sama liczba trzynaście uważna jest za przynoszącą nieszczęście. Niektóre hotele nie maja pokoju o numerze trzynastym! Czerwony kolor – w odniesieniu do niemowląt kolor ten chroni je przed urokami i wszelkim nieszczęściem. Dlatego do dziś spotkać można wózeczki dziecięce z przywiązaną przez zapobiegliwą mamę lub babcię, czerwoną wstążeczką. Z niemowlętami związanych jest dużo przesadów. Najpopularniejszym z nich, typowym dla polskiej mentalności pomieszaniem magii i chrześcijaństwa, jest zakaz wychodzenia na spacer z noworodkiem, dopóki nie zostanie on ochrzczony!

Wiele przesądów dotyczy kobiet w ciąży. Kobiecie spodziewającej się dziecka nie wolno przechodzić pod rozwieszonym sznurem, gdyż wtedy istnieje niebezpieczeństwo zaplątania się dziecka w pępowinę. Ciężarnej nie wolno patrzeć na kalekich i chorych ludzi, gdyż dziecko może urodzić się chore. O samej ciąży nie wolno było wspominać zbyt wcześnie, by nie zapeszyć i nie wywołać poronienia.  Ale Polacy głęboko wierzą także w to, że kobieta ciężarna może przynieść im pecha! Nie wolno na przykład niczego jej odmówić,  gdyż odmowa  spowoduje, że w domu zaczną grasować myszy i poczynią nieopisane szkody.

A ślub i wesele? Ileż tu wróżb i czarów! Ileż zabobonnych zwyczajów!

Po pierwsze Pan Młody nie może widzieć przyszłej żony w sukni ślubnej przed ślubem, bo to przynosi pecha. By małżeństwo było szczęśliwe  Panna Młoda powinna w dniu ślubu mieć na sobie coś starego, coś niebieskiego i coś pożyczonego. Absolutnie nie wolno zakładać na szyję pereł, bo to wróży łzy. Najlepszym miesiącem na zawieranie związku małżeńskiego jest ten, który ma w swojej nazwie literę „r”. Maj to najgorszy czas na wesele. Zgodnie z przesądnym przysłowiem „w maju ślub – rychło grób”. I tak można by mnożyć polskie przesądy i zabobony.

Może to komuś wyda się śmieszne… ale tak naprawdę to tragikomedia. Podobno mamy w Polsce 90% chrześcijan. Więc pozostaje pytanie… gdzie w tym, całym czarnoksięstwie miejsce dla Boga? Gdzie miejsce dla Jezusa? Polskie święta niby chrześcijańskie jak Boże Narodzenie, czy Wielkanoc, przesiąknięte są zwyczajami rodem z pradawnej pogańskiej puszczy.

Polska tradycja to nic innego jak mieszanina tego co biblijne, z tym co pogańskie. Niestety z przewagą tego drugiego…